Ocknąłem się we śnie.
Stoję na podwórku, ktoś do mnie podszedł. Ktoś znajomy, tzn ta postać przybrała wygląd kogoś bliskiego dla mnie.
Niestety nie pamiętam kim była. Powiedział, że nauczy mnie latać. Jak zwykle próbowałem się wzbić po swojemu i niestety nic nie wychodziło.
Ten ktoś przekazał mi abym trzymał ręce naprzeciwko brzucha i dłonie skierował ku ziemi ( taki jakiś niewerbalny przekaz).
Zacząłem odlatywać i to gwałtownie. Bałem się, że polecę gdzieś daleko, że się zgubię (hehe, śmieszne :D).
Podleciał do mnie i wziął mnie na hol (chyba trzymałem go za nogę). Niebo było piękne, niebieskie.
Wlecieliśmy w białą chmurkę, wylądowaliśmy na niej. No i teraz zaczynają się problemy z pamięcią. Coś tam było, wiem, że dotykałem czegoś, dziwiłem się, że to jest takie realne. Badałem strukturę tego czegoś.
Pamięć się urywa. Po chwili odzyskuję jeszcze świadomość na chwilkę. Jestem w swoim pokoju. Latam sobie po nim (cieszę się bardzo gdyż wiem już jak wzbijać się w powietrze poza, wystarczy to odpowiednie ułożenie rąk). Przeniknąłem przez okno, odleciałem.....
I tu pamięć się kończy...
To było piękne przeżycie, szkoda, że tak mało pamiętam.
Pozdrawiam :)

Oj działo się działo. Wreszcie po tylu tygodniach posuchy hihihi.
Położyłem się kilkanaście minut po 24.
Leżę na plecach, rozluźniam się. Czuję, że coś będzie. Tak, takie leciutkie wibracje, leciutki szumik, ocho... zaczyna się.
Bum!! Są mocne wibracje, boję się, że usłyszę głosy (hipnagogi) więc jak najszybciej próbuję się przekręcić.
Bum!!!
Jestem na podłodze. Nie mogę się ruszyć.... :):) hihi, zacząłem lizać
dywan. Dostroiłem się trochę lepiej lecz nie próbuję wstac bo wiem, że
skonczy się to cofką do ciała.
Zaczynam ruszać rączkami i nogami. Pocieram dywan, wyraźnie czuję dywan.
Po
chwili cofnęło mnie do ciała, znowu wibracje i znowu to samo, za 5
razem miałem tak silne wibracje, że przekręciło mnie w łóżku o 90
stopni. Odbiłem się nogami o ścianę i spadłem na podłogę. Znowu
potarłem tylko troszkę dywan i cofka.
Leżałem, wiedziałem, że wibracje już nie przyjdą, obróciłem się na prawy bok. Dosyc walki na dzisiaj pomyślałem sobie.
Jest dobrze, będzie lepiej :D
Dziękuję