arturflyer blog

Twój nowy blog

Latam

6 komentarzy

  Ocknąłem się we śnie.
Stoję na podwórku, ktoś do mnie podszedł. Ktoś znajomy, tzn ta postać przybrała wygląd kogoś bliskiego dla mnie.
Niestety nie pamiętam kim była. Powiedział, że nauczy mnie latać. Jak zwykle próbowałem się wzbić po swojemu i niestety nic nie wychodziło.
 Ten ktoś przekazał mi abym  trzymał ręce naprzeciwko brzucha i dłonie skierował ku ziemi ( taki jakiś niewerbalny przekaz).
   Zacząłem odlatywać i to gwałtownie. Bałem się, że polecę gdzieś daleko, że się zgubię (hehe, śmieszne :D).
Podleciał do mnie i wziął mnie na hol (chyba trzymałem go za nogę). Niebo było piękne, niebieskie.
  Wlecieliśmy w białą chmurkę, wylądowaliśmy na niej.  No i teraz zaczynają się problemy z pamięcią.  Coś tam było, wiem, że dotykałem czegoś, dziwiłem się, że to jest takie realne. Badałem strukturę tego czegoś.
  Pamięć się urywa. Po chwili odzyskuję jeszcze świadomość na chwilkę. Jestem w swoim pokoju. Latam sobie po nim (cieszę się bardzo gdyż wiem już jak wzbijać się w powietrze poza, wystarczy to odpowiednie ułożenie rąk). Przeniknąłem przez okno, odleciałem…..
 I tu pamięć się kończy…
    To było piękne przeżycie, szkoda, że tak mało pamiętam.
Pozdrawiam :)

Oj działo się działo. Wreszcie po tylu tygodniach posuchy hihihi.
Położyłem się kilkanaście minut po 24.
Leżę na plecach, rozluźniam się. Czuję, że coś będzie. Tak, takie leciutkie wibracje, leciutki szumik, ocho… zaczyna się.
Bum!! Są mocne wibracje, boję się, że usłyszę głosy (hipnagogi) więc jak najszybciej próbuję się przekręcić.
Bum!!!
Jestem na podłodze. Nie mogę się ruszyć…. :):) hihi, zacząłem lizać
dywan. Dostroiłem się trochę lepiej lecz nie próbuję wstac bo wiem, że
skonczy się to cofką do ciała.
Zaczynam ruszać rączkami i nogami. Pocieram dywan, wyraźnie czuję dywan.
Po
chwili cofnęło mnie do ciała, znowu wibracje i znowu to samo, za 5
razem miałem tak silne wibracje, że przekręciło mnie w łóżku o 90
stopni. Odbiłem się nogami o ścianę i spadłem na podłogę. Znowu
potarłem tylko troszkę dywan i cofka.
Leżałem, wiedziałem, że wibracje już nie przyjdą, obróciłem się na prawy bok. Dosyc walki na dzisiaj pomyślałem sobie.
   Jest dobrze, będzie lepiej :D

Dziękuję

 

Godzina 2. Piszę d Twista na gg.

-idę spać
Po chwili poprawiłem się.

-idę fazować

Położyłem się.
Nioo i to się czuło.
To się czuje, że coś będzie.
Leżałem i traciłem orientację po której stronie łóżka leżę.

Hehehe
i zacząłem się bawić. Wmawiałem sobie, że ściana jest po lewej
stronie(a był po prawej w realu), tak mocno to sugerowałem, że po
chwili byłem pewien,że leżę w innej pozycji.
No i otwierałem oczy i śmiałem się ze swojego zdziwienia hehe.

Bardzo szybko pojawiły się różne szarpnięcia, buczena, itp. więc postanowiłem się już skupić na wyjściu.

Wibracje, duże wibracje i ja jak zwykle zacząłem się rwać do przodu jak szalony.
Wibracje malały więc postanowiłem jeszcze troszkę z nimi poleżeć.

W końcu poczułem, że już mogę wstać.

Przekręciłem się i jak zwykle wylądowałem na podłodze haha.
Ale się cieszyłem.
Ojojojoj dawno już tego nie miałem, sny to nie to samo.

Wstałem, ciemno, cholercia.
Powiedziałem: Niech Stanie Się Światłość (haha, dobre nie?)

No i troszkę się rozjaśniło.
Ale wciąż było ciemno, nic nie widziałem.

Wróciło mnie do ciała.

Wyrwałem się jeszcze raz , tylko, że tym razem byłem święcie przekonany, że to real, że wstałem fzycznie.
Pokój był już elegancko oświetlony.
Wszystko było tak realne.

Postanowiłem jednak zrobić test rzeczywistości, próbowałem wsadzić rękę w ścianę i nic!
Cholercia, nie chciała wejść Franca!
Hehehe
No więc miałem dowód. Byłem pewien, że wstałem fizycznie.

Rozejrzałem się po pokoju i zauważyłem coś na ścianie.

Coś ciemnego, chropowatego, z 50 cm średnicy tak na oko.
Jakby dziura ale to nie dziura.
I sobie myślę, chyba jestem poza, no bo przecież nie mam takiego ustrojstwa na ścianie hehee.

Niestety byłem tak mocno przekonany, że to real (bo to bylo bardzo rzeczywiste), że nawet dziura nie pomogła.

Więcej nie pamiętam.

Dzięki. Pozdrawiam:)


  • RSS